poniedziałek, 20 grudnia 2010

Dzień 2

Nasze ukochane kotki siedzą uparcie pod łóżkiem i raczej nie zapowiada się na to, żeby szybko wyszły. Trochę martwimy się, czy aby na pewno wiedzą, gdzie jest jedzenie, woda, kuweta. Cały przygotowany przez nas wikt i opierunek pozostaje nietknięty.

Po południu, kiedy oboje siedzimy w pokoju, słyszymy ciche skradanie się. Koty wyszły na rekonesans. Jedzą, piją, korzystają z kuwetki. Rozglądają się po pokoju, każdy zgodnie ze swoimi zainteresowaniami. Maks to typowy facet, kręci się koło komputera. Dokładnie ogląda go z przodu i z tyłu, na koniec wchodzi między kable, jakby chciał sprawdzić, czy wszystko dobrze przypięte. Tipi bardziej interesuje się domownikami. Kiedy śpię, siada na łóżku obok mnie i wpatruje się we mnie. Jest też bardziej gadatliwa, co chwile grucha coś do brata.

Mimo, że płoszy je każdy ruch, udaje nam się zrobić im kilka zdjęć.






Pod koniec dnia Tipi dała się ponieść fantazji i nawet pozwoliła sobie na zabawę z Michałem. Co prawda nie dała się pogłaskać, ale to i tak dużo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz